Ten post powinien być napisany 22 grudnia, ale wtedy na pewno będę lepić pierogi, a poza tym to dziś słyszę od rana jego muzykę i przypomniały mi się wszystkie ulubione kawałki. I on sam, idol mojej młodości, a potem dorosłości.
Grzegorz Ciechowski był dla mnie licealnym objawieniem, (wcześniej słuchałam sieczki punkowej na zmianę z Beatlesami). Estetyka biało-czarnych pasów wyznaczyła styl życia. Fani Republiki czuli się lepsi od reszty świata, a szczególnie od fanów Lady Pank ( pamiętam jak koleżanka wypisała mi na piórniku " biała flaga, czarne pasy, Republika to....", dalej nie wypada, ale ona się nie wahała). Toczyłyśmy niecenzuralne dyskusje, który zespół bardziej godzien naszych fascynacji, oczywiście bez sensu, bo o gustach i potrzebach estetycznych lepiej nie dyskutować. Tak dojrzale jednak zaczęłam słuchać dopiero Obywatela GC (solowa działalność Ciechowskiego). Pociągał mnie wszystkim - oczywiście muzyką, poetyką tekstów, dykcją, wizerunkiem scenicznym, intelektem, nonkonformizmem (biało-czarny świat), męskością. To poeta, intelektualista (polonista!), buntownik, który zmienił myślenie o muzyce nie tylko moje. To ten rodzaj twórcy, który wie po co staje na scenie, poza oczywistym pragnieniem "rządu dusz", chciał naprawdę powiedzieć coś ważnego , bez podlizywania się publice. Oczytany, zmuszał słuchaczy do wysiłku intelektualnego, czuły artysta dbał o wyrafinowaną estetykę, oprawę dla muzyki. Takim perfekcjonizmem okazuje się szacunek odbiorcy. Drugim znanym twórcą o podobnym podejściu do sztuki był mój ulubiony reżyser Krzysztof Kieślowski, który mówił, że "nieważne, gdzie stawiasz kamerę, ważne p o c o". I to sobie zapamiętałam, żeby robić w życiu różne rzeczy, ale zawsze po coś - z szacunku dla drugiego człowieka. Obaj panowie wyrośli z bardzo polskich klimatów, ale obaj potrafili stworzyć sztukę europejską ( na obrazach Kieślowskiego uczą się filmowcy na całym świecie), obaj wreszcie byli fajnymi i przyzwoitymi ludźmi. Ich śmierć - nagła, przedwczesna, w połowie drogi twórczej- dotknęła mnie b. osobiście. Nasza rzeczywistość w takich chwilach po prostu ubożeje.
Dziś zmarł także Vaclav Havel - też twórca, intelektualista, polityk z przymusu historii. Kiedy odchodzą tacy ludzie, zawsze pojawia się we mnie lęk: a jeśli nie pojawią inni?Jeśli wszyscy wielcy odejdą, to co z nami - zjadaczami chleba? Kto wykreuje z szarości biało-czarne lub niebieskie, lub czerwone barwy?*
DB
* Tytuły filmów K. Kieślowskiego Biały, Czerwony, Niebieski
I jeszcze tak na święta:
a Betlejem
Betlejem może być wszędzie
Jezusów pełno dokoła
dzieciaki nagie wciąż w swych żłobkach
a pasterzy wciąż nie ma by przybieżeli
a w sercach naszych anielich
Trzech Króli nie ma się gdzie spotkać (Obywatel GC)
Betlejem może być wszędzie
Jezusów pełno dokoła
dzieciaki nagie wciąż w swych żłobkach
a pasterzy wciąż nie ma by przybieżeli
a w sercach naszych anielich
Trzech Króli nie ma się gdzie spotkać (Obywatel GC)