Choć finałowe odliczanie dopiero zaczęte, pożegnalne imprezy
dopiero planowane, do pierwszego dzwonka jeszcze chwila, to dzisiejszy dzień w
szkole był wypełniony niezdrową atmosferą lęku, oparami wzmożonego stresu i minorowymi
nastrojami zainteresowanych – krótko mówiąc: egzaminy poprawkowe. Stan
przygotowania zróżnicowany, podobnie jak sposób podejścia do sprawy. Zgadzam
się, że wakacje nie są najlepszym terminem do wkuwania czegokolwiek, ale każdy
ze zdających dziś miał wybór. Ocena dopuszczająca jest w zasięgu każdego, nawet
średnio roz- i ogarniętego człowieka. Można więc wnioskować,
że niektórzy lubią podwyższony stan adrenaliny i świadomie fundują sobie
przeszkody. Duża część tych ryzykantów w rzeczywistości nie ryzykowała nic,
zadbała o to minister Hall, wprowadzając promocję warunkową. Równie groteskowy
pomysł jak Giertychowska amnestia maturalna. Tzw. warunek kojarzy mi się ze zwolnieniem warunkowym z zakładu karnego.
Tyle, że tam należy sobie zapracować na
wyjście, a tu wręcz przeciwnie – można robić nic. Jedno wszakże jest wspólne –
zwolniony więzień i warunkowy uczeń są na cenzurowanym. Drugiej szansy nie
będzie. W tzw. dorosłym życiu zwłaszcza nie. Skąd więc pomysł, żeby fundować
młodym ludziom ułudę w postaci zgody na brak odpowiedzialności i ponoszenia konsekwencji?
W wyżej wspomnianym tzw. dorosłym życiu istnieją głównie warunki konieczne, czasami
wystarczające. Zawsze jednak wysoko moralnie
i etycznie oprocentowane. Te szkolne natomiast uczą cwaniactwa i kombinowania. Na studiach można będzie kontynuować proceder.
Ale w końcu za zgodą samego ministerstwa EDUKACJI.
Ale w końcu za zgodą samego ministerstwa EDUKACJI.
Ps. Gratulacje dla tych, którzy zachowali się dziś przyzwoicie i
nie trzeba było zniżać się do żadnych warunków.
DB

